W Węglewicach rocznicę 100-lecia Niepodległości Polski uczczą oddaniem starego cmentarza po renowacji

W dniu 7.11.2018 r. na zaproszenie Pani Anny Jaśniak – prezes Zarządu Stowarzyszenia Rozwoju Węglewic udaliśmy się do Węglewic, aby odbyć bardzo  ciekawy spacer po Starym cmentarzu i udokumentować efekty olbrzymiej pracy lokalnej społeczności, jaka tu została wykonana z inspiracji a także osobistego zaangażowania Zarządu  Stowarzyszenia Rozwoju Węglewic „Biała Góra”.

– Zbliżają się obchody Narodowego Święta Niepodległości. W tym roku 11. listopada obchodzić będziemy 100-lecie Niepodległości Polski. Z tej okazji w całej Polsce organizowane są marsze debaty, defilady, koncerty, festiwale, konkursy, maratony, odsłonięcia tablic i pomników.

Parafianie Węglewic już 2 lata temu postanowili, że właśnie tę rocznicę uczczą oddaniem starego cmentarza po renowacji. Marzenie mogło zostać zrealizowanie przy pomocy środków z Unii Europejskiej. Projekt nazywa się „Ocalić od zapomnienia – renowacja starego cmentarza”. Do zrealizowania były 4 zadania: uporządkowanie drzewostanu o wartości historycznej, renowacja starych, zniszczonych i historycznych nagrobków, odtworzenie traktów pieszych i nasadzenia zieleni oraz wykonanie i montaż tablic informacyjnych.

Stary cmentarz jest lubianym miejscem przez mieszkańców i turystów. Położony na lekkim wzniesieniu nad Strugą Węglewską, może ująć każdego swoim klimatem i tajemniczością. O tych i innych rzeczach podczas spaceru po cmentarzu opowiada nam Pani Anna Jaśniak.

Stary cmentarz w Węglewicach jest położony ok. 400 metrów na zachód od centrum wsi, na nadrzecznym pagórku  Strugi Węglewskiej. Nie wiadomo już dziś, kiedy po raz pierwszy zaczęto tu grzebać zmarłych, ale przypuszcza się, że początki jego istnienia mogą sięgać XVI w. Stary cmentarz kryje w sobie wiele niewyjaśnionych tajemnic i ma tyle uroku, że zainteresuje każdego.

Stary cmentarz prawdopodobnie jest tak stary jak Węglewice. Z tego najstarszego okresu nie zachowały się żadne nagrobki. Spacerując główną odtworzoną alejką, na samym szczycie wzgórza, po prawej stronie dochodzimy do najbardziej okazałego i jednocześnie najstarszego nagrobka cmentarza. Jest to pomnik Antoniego Sulimierskiego, właściciela Węglewic w I połowie XIX w. pochodzący z 1861 r. Przez te ponad 150 lat uległ znacznemu zniszczeniu. Krypta grobowa zapadła się w dużej części, a krzyż żeliwny i ogrodzenie metalowe mocno skorodowały. Płyta z inskrypcją też wykonana z żeliwa, w dużej części skorodowała, a napis zrobił się zupełnie nieczytelny. Cały nagrobek był mocno zarośnięty i bardzo zaniedbany. Dzisiaj odzyskał dawny blask: odbudowano kryptę i wytynkowano jej nawierzchnię, oczyszczono z rdzy i pomalowano wszystkie elementy metalowe, odnowiono płytę z inskrypcją, dzięki czemu napis można przeczytać bezbłędnie. Grobowiec uzyskał bardzo estetyczny wygląd i co ważne, wykonane zabiegi gwarantują trwałość. Analizując dokumentację, kartę cmentarza, spotkaliśmy informację, że w pobliżu A. Sulimierskiego powinien znajdować się nagrobek Jego córki Ludwiki Rozalii Orłowskiej. Niestety, blisko 2 lata poszukiwań nie dały rezultatu. Dopiero po uprzątnięciu gór śmieci, natknęliśmy się na bardzo zniszczoną płytę nagrobną. Po renowacji odzyskała dawną urodę: jest bardzo skromna, wykonana z marmuru, ale niezwykle piękna.

Obok tych grobów będzie umieszczona tablica, informująca o tym, że w tym miejscu znajdują się też krypty z ciałami byłych właścicieli Węglewic z rodziny Karśnickich, Walknowskich, Sulimierskich, Orłowskich. Dzisiaj są już one zupełnie niewidoczne. 

XIX i XX wiek, jak wiemy z historii, był bardzo burzliwy i niezwykle tragiczny, również dla Węglewic. Usytuowanie na zachodnich rubieżach Królestwa Polskiego, w sąsiedztwie granicy z Prusami, ale też ponadprzeciętne zalesienie terenu, spowodowało, że nasza miejscowość stała się jedną z bardziej strategicznych, w okresie Powstania Styczniowego w 1863-1864 r. To u nas znajdował się teren zborny dla formowania się oddziałów powstańczych, to w okolicach naszej miejscowości następował przerzut broni zza zachodniej granicy. Z tych właśnie powodów w Węglewicach stacjonował Naczelnik oddziału wojsk carskich. Na starym cmentarzu mogiły bohaterów styczniowych sąsiadują z grobem zaborcy. W pobliżu weteranów  powstania styczniowego: Ildefonsa Kozłowskiego, Anny Kozłowskiej i Franciszka Rojewskiego, pochowany jest Michał Siemionowicz Pozdiew, o którym wiemy tylko, że był szlachcicem, żył 66 lat i zmarł w 1905 r. Nagrobek Rosjanina w chwili rozpoczęcia renowacji był przewrócony, z krzyżem bardzo zniszczonym i skorodowanym, oderwanym od bryły nagrobka. Sam nagrobek wykonany jest z piaskowca z widocznym napisem inskrypcyjnym. Po renowacji oczyszczony nagrobek uzyskał ponownie pionową postać i został połączony z krzyżem.

Płyty nagrobne zarówno Anny jak i Ildefonsa Kozłowskich były bardzo zniszczone; wykonano je z lastriko. Przy próbie ich podniesienia – obie rozpadły się. W związku z tym oba nagrobki zostały odtworzone, już z trwałego granitu, przy zachowaniu zarówno wielkości, kształtu jak i charakteru oryginału. Odtworzono też bardzo wiernie napisy na płytach, bardzo trudne do rozszyfrowania.

No i dochodzimy do historii II wojny światowej. Na naszym cmentarzu znajduje się okazały pomnik zbudowany z inicjatywy naszego Księdza Proboszcza już 5 lat temu, z okazji 95 lat Wolnej Polski. Jest on poświęcony pochowanym w nim żołnierzom Wojska Polskiego, uczestnikom kampanii wrześniowej: Władysławowi Sawoniowi i Janowi Wiśniewskiemu. Na naszym cmentarzu spoczywa też cywilna ofiara działań wojennych, 24- letni Walenty Pacyna, który „zginął z ręki wroga” (napis na nagrobku).

Dlaczego projekt nosi nazwę „Ocalić od zapomnienia….”?

Przy okazji realizowania projektu, my realizatorzy liczyliśmy również na „ożywienie historii”, związanej z cmentarzem, ocalenie pamięci, wywołanie wspomnień, przywołanie informacji, przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie, uaktywnienie społeczności lokalnej w tym zakresie i w końcu zainteresowanie historią, zwłaszcza młode pokolenie. „Ożywiona historia„ może być też cenną inspiracją, zwłaszcza dla nauczycieli, wychowawców, by o trudnych, skomplikowanych czasach, o dramatycznych, czasami kontrowersyjnych wyborach, rozmawiać z młodzieżą, by  pokazywać różne postawy uczestników wydarzeń historycznych, w tym mieszkańców Węglewic (np. postawa wójta gminy Węglewice w 1863 r. – Szałapskiego).

Pierwsze informacje o realizacji projektu zamieściliśmy w lokalnych mediach na początku marca 2018 r. Bardzo ucieszył nas fakt dość szybkiego odzewu. Jako pierwszy tematem zainteresował się mieszkaniec Biadaszek, który, jak się okazało, jest wielkim pasjonatem historii i od lat spisuje informacje, pozyskane od dziadków, rodziców, sąsiadów, dotyczące różnych  wydarzeń w historii Węglewic i okolic. To On przekazał tragiczną historię Walentego Pacyny, Bronisława Drapikowskiego i Andrzeja Kalety – (wszyscy trzej młodzi ludzie uciekli z konwoju, który miał ich wywieźć do Niemiec, ukryli się w ziemiance, gdzie odkrył ich niemiecki leśniczy i wywiózł do aresztu (obory na plebanii w Węglewicach), gdzie zostali rozstrzelani.

Wielkim zaskoczeniem, ale też radością był odzew ze strony prawnuków Ildefonsa i Anny Kozłowskich. Opowiedzieli nam historie, których nie znaliśmy. Dotąd jeszcze nie wiedzieliśmy, że Anna Kozłowska również była powstańcem, łączniczką, która przenosiła meldunki w warkoczach. Anna i Ildefons poznali się w Węglewicach podczas działań powstania styczniowego. Ona była 16-17 letnią łączniczką, On, niewiele od niej starszy. Poznali się i pokochali. Oboje brali aktywny udział w powstaniu styczniowym.

Po powstaniu Ildefons został wywieziony do twierdzy w Modlinie. Według opowiadań prawnuków, właśnie z twierdzy w Modlinie, Anna zorganizowała ucieczkę dla swojego męża. Spotkanie z potomkami naszych bohaterów było bardzo wzruszające i niezwykłe. Mamy nadzieję na kolejne. Może odezwie się rodzina Franciszka Rojewskiego? Wiemy o Nich tylko tyle, że po działaniach styczniowych mieszkali w Wieruszowie i że jeden z potomków Franciszka był burmistrzem Wieruszowa.

Bardzo na to liczymy i cieszymy się, że historia ożyła. 

Czy ludzie pamiętali o swoich przodkach przed rozpoczęciem projektu i prac na cmentarzu?

Tak, ale nie tak licznie jak teraz. Ciekawa historia wiąże się z klonem – najbardziej okazałym drzewem na naszym cmentarzu. Podobno w 1918 r. posadził go pan Grobelny, który pochował tutaj swojego syna Jana, który wrócił z I Wojny Światowej. Miał świadomość, że mogiła się nie zachowa a drzewo przetrwa.

Czy układ ścieżek jest pierwotnie odtworzony?

Nie wszystkie. Układ grobów jest bardzo chaotyczny. Kiedyś była tutaj tylko jedna główna aleja. I ona została starannie odtworzona. Pozostałe ścieżki powstały po to, aby można było dotrzeć do tych najbardziej interesujących, historycznych nagrobków.

Realizując projekt, chcieliśmy stworzyć swoisty park pamięci. Spacerując jego alejkami możemy się zanurzyć w historii, którą przeżyli nasi przodkowie i doświadczyła nasza Mała Ojczyzna. Właśnie w ten sposób chcemy uczcić 100 – lecie Niepodległości Polski. W sztafecie pokoleń przekazujących tradycję, historię naszych dziejów, staraliśmy się odrobić swoje zadanie i przekazać pałeczkę kolejnym pokoleniom.

Za sympatyczny spacer po Starym cmentarzu z lekcją lokalnej historii – dziękują

Anna Świegot i Eugeniusz Tomaszek z ITP i powiatowy.pl

W galerii wstawiliśmy także zdjęcia nagrobków z marca 2018 r., co pozwali ocenić skalę wprowadzonych zmian.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Węglewice. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.