Felieton  Jędrzeja Kuzyna

Święta, jaka ugotowane na twardo jajko ledwo przebijają się zatłoczone arterie przewodu pokarmowego. Wódeczka przecieka pomiędzy złogami, mięso odkłada się ma ściankach i przyssawkami mocno trzyma się Pomiędzy chwilami metafizycznego uniesienia i zadumy nad losem przybitego do krzyża mesjasza, góry jedzenia, rodzinne rozmowy przy stole. A świat nie ustępuje w wysiłkach, by tych ucztujących zadziwić. Jest tak jak kiedy na uczcie u samego Platona.

Jedzenie i długie rozmowy o naprawie świata. O tym jak powinno być. A   nie wiadomo dlaczego nie ma? Przecież my zawsze dokładamy starań, żeby było lepiej. A wciąż tak nie jest. Dziwne wręcz, że nie jest. Więc dużo jemy bo jest tanio, restauratorzy w Gdańsku fundują darmowe śniadanie ubogim, bo stać ich na ten gest. Jemy dużo i wyglądamy tak jak jemy, wyglądamy tak jak to co zjedliśmy. Brzuch wpasowały się doskonale w otaczający nas krajobraz, kiedy się tak dobrze rozejrzeć to więcej zobaczymy wystających brzuchów niż cyklistów.

A cykliści jak wiadomo są miernikiem czasów. Gdy nie było na kogo zwalić winy, zazwyczaj dostawało się cyklistom. Dzisiaj cyklistów jak na lekarstwo, chociaż jak podejrzewam, mamy więcej rowerów niż samochodów, ale na ulicach królują głownie auta, przewożące wystające do przodu brzuchy. Walczymy o dobrobyt, to zdaje się być naszym głównym celem, bogaci mają większe ambicje średniacy raczej skłonności kulinarne.

Dlatego zazdrościmy trochę nauczycielom tych ich smukłych zazwyczaj sylwetek. Tylko nieliczni wyglądają na opasów. To jednak może zmienić się, kiedy wywalczą te wymarzone swoje tysiąc złotych. Ale reszta społeczeństwa w większości jest za tym, żeby jednak trochę im ograniczyć bogactwo, bo jaki autorytet będzie miał gruby nauczyciel. Raczej będzie powodem żartów, a czasami nawet i kpin. Jak domyślam się, to większość rozmów świątecznych przy stole będzie dotyczyć strajku nauczycieli.

Dać im podwyżkę, czy jednak przekonać ich, że wszyscy mamy takie same żołądki? Ale chyba się nie uda przekonać. Wszyscy jesteśmy szkoleni w dziele retoryki. Znajdowanie argumentów dla podpierania własnych tez, a dyskwalifikowania innych udaje się nam całkiem, całkiem. I nikt nie jest nikomu w stanie podskoczyć jakąś trafną argumentacją. Ćwiczeni w ripostach z wujkiem Staszkiem zawsze patrząc w lustro widzimy jak na naszej twarzy odbija się jedynie słuszna racja w ocenianiu rzeczywistości. Jesteśmy więc piękni, wspaniali, mądrzy i niech tak już pozostanie. Mamy przynajmniej tę satysfakcję, że nie ustąpiliśmy ani o milimetr. Trwamy na wyznaczonych pozycjach i trwać będziemy, nawet gdy po nas tylko pożar. I koniec świata. A może jednak gdzieś na dnie świadomości pozostało jeszcze trochę zdrowego rozsądku?

Jędrzej Kuzyn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.