Działalność prezesa Towarzystwa Historycznego im. Szembeków w świetle współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL

Instytut Pamięci Narodowej udostępnił Inwentarz archiwalny, wprowadzający rozszerzoną formę opisów akt o charakterze osobowym i publikowanym na stronie internetowej, o działalności osób współpracujących z Służbami Bezpieczeństwa PRL.

 

W każdym lokalnym społeczeństwie narosło wiele mitów, nieprawdziwych posądzeń w stosunku do wielu osób, a prawdziwi agenci SB funkcjonują nadal w tajemnicy.

Podejmujemy więc działania sprawdzające, a w szczególności dotyczące osób zajmujących stanowiska w administracji i funkcje społeczne w tzw. organizacjach pozarządowych.

Ogromnym zaskoczeniem dla nas okazał się wpis dotyczący osoby, która przez wiele lat współpracowała z ITP a szczególnie w okresie, gdy redakcją zarządzał poprzedni właściciel.

Sprawa ta dotyczy prezesa Towarzystwa Historycznego im. Szembeków pana Władysława Szeląga. Zasób archiwalny IPN został opatrzony indeksem Ka 0026/428 t. 1 i t. 2 .- Teczka personalna i Teczka pracy – tajnego współpracownika pseudonim „Kajtek” dotyczący pana Władysława Szeląga. Pan Szeląg został o tym fakcie poinformowany, a jego buta i arogancja oraz próba przeinaczania faktów spowodowały, że podjęliśmy kolejne kroki.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami złożyliśmy wniosek dziennikarski o możliwość zapoznania się w całości z tymi dokumentami. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie i z początkiem sierpnia IPN w Łodzi przygotował dla nas dostęp do ww. teczek.

Moje zaskoczenie było ogromne, gdy zobaczyłem, że owe teczki zawierają ok. 340 stron, ponieważ w zamyśle widziałem tylko kilka kartek.

Streszczając ten zasób archiwalny, to przedstawia on mi.in. dokumenty: zobowiązanie do współpracy własnoręczne podpisane, relacje i donosy TW „Kajtek”, opisy spotkań sporządzone przez funkcjonariuszy prowadzących i uzyskane informacje. Sferą działalności TW „Kajtek” była Jasna Góra, klerycy, księża w tym dziekan seminarium, koledzy z pracy, „solidarnościowcy” a nawet rodzina. Niestety są tam również pokwitowania otrzymanych pieniędzy za swą  działalność. Dla młodego człowieka (19/20 lat) w tamtych czasach (1982/83) w ciągu niespełna półtora roku udokumentowano zainkasowanie ok. 20 000 zł. Po niezamierzonej dekonspiracji, ujawnieniu swojej działalności i nazwisk dwóch funkcjonariuszy prowadzących, SB przerwało współpracę.

W odniesieniu do tytułu artykułu  trzeba stwierdzić, że Towarzystwo Historyczne im. Szembeków zostało założone w roku 1990, kierowane jest przez Władysława Ryszarda Szeląga. Stawia za cel ratowanie dóbr kultury narodowej, organizowanie wystaw poświęconych wybitnym postaciom, organizowanie wieczorów literackich, sesji naukowych (np. sesje poświęcone dyplomacji II Rzeczypospolitej Polskiej). Cel jest szczytny, ale niestety jest także tzw. drugie dno.

Działalność towarzystwa z siedzibą w Warszawie a bardziej pana Szeląga dotknęła, także powiatu kępińskiego i wieruszowskiego, ze względu na historyczne uwarunkowania związane z rodem Szembeków i ks. mjr. Szczepanem Walkowskim.

Odrywanie faktów historycznych i upamiętnianie tych wybitnych postaci, bohaterów i patriotów jest celem szczytnym, tylko rodzi się pytanie, czy były współpracownik SB ma moralny mandat do wypełniania takiej roli.

Jak się jednak okazuje w prowadzeniu tej działalności, ważniejsze chyba są jednak pieniądze, jakie pan Szeląg za nią inkasuje. Nie będę już dochodził do tego, ile pan prezes zainkasował m.in. w Alwerni, Kępnie, Lututowie, Poznaniu czy w Wieruszowie w minionych latach, za zorganizowanie konferencji i wystaw. Aby jednak udokumentować ten fakt zwróciliśmy się o udostępnieni informacji publicznej, ile kosztowało Urząd Miejski w Wieruszowie zorganizowanie tzw. „Sympozjum” w czerwcu 2019 r. co również ma swe udokumentowanie w rejestrze umów prezentowanym w BIP urzędu.

Umowa o dzieło 2019-06-21, Władysław Szeląg – 21.06.2018 -3.550 zł brutto, przygotowanie autorskiego scenariusza uroczystości upamiętniającej 50-tą rocznicę śmierci księdza majora Szczepana Walkowskiego, organizacja i przeprowadzenie ww. uroczystości oraz przygotowanie autorskiej wystawy związanej z osobą księdza majora Szczepana Walkowskiego. Referat Oświaty, Sportu i Spraw Społecznych.

Do tego hojna gmina Wieruszów i pan burmistrz Przybył, z którym odbywały się rozmowy i uzgodnienia zapłaciła za hotel i wyżywienie pana Władysława kwotę ok. 600 zł. Oczywiście z środków budżetu gminy czyli nas podatników.

Gdyby takie środki przeznaczono do dyspozycji pracownikom WDK z pewnością zorganizowali by tę uroczystość o niebo lepiej.  

Jak widać pieniążki nie trafiły na konto towarzystwa tylko do prywatnej kieszeni. Poniekąd wiemy, że były próby zorganizowania kolejnych konferencji w Lututowie i Kępnie i to za znacznie większe apanaże. Była też próba sprzedaży wystawy o ks. mjr. Szczepanie Walkowskim, ufundowanej kiedyś, przez Urząd Kombatantów i Osób Represjonowanych (w poprzedniej kadencji) za bardzo duże pieniądze.

Czy zatem uprawnione, jest przez tajnego współpracownika SB wybielanie swojej przeszłości i prowadzeniu działalności przynoszącej korzyści osobiste, na kanwie historii bohaterów narodowych.

Osobom zainteresowanym, kiedyś współpracujących z panem Szelągiem lub mającym zamiar współpracować, jesteśmy skłonni umożliwić wgląd do posiadanych materiałów archiwalnych.

E. Tomaszek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wieruszów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Działalność prezesa Towarzystwa Historycznego im. Szembeków w świetle współpracy ze służbami bezpieczeństwa PRL

  1. shock pisze:

    Uważam że p.prezes powinien podać się do dymisji. Osoby takie nie powinny uczestniczyć w życiu publicznym.Będąc wówczas w Solidarności dla mnie też to było zakazane i utrudniane.Płacenie takim ludziom przez samorządowców powinno odbywać się tylko z ich prywatnych pieniędzy. To jakiś chichot historii.I to w takiej mieścinie małej.Wielu nie spodziewało się że ujrzy to światło dzienne. A jednak. Mamy wielu zacnych ludzi dlaczego oni nie są aktywni w życiu publicznym tylko sprowadza się i płaci z z puli naszych podatków takim indywiduum.

    • A. pisze:

      Mnie ciekawi dlaczego osoby piastujące urząd i organizacje współpracują z takimi ludźmi? Dotyczy to również członków ormo i zomo, w tamtych czasach wspierających MO. Do dziś z pokolenia na pokolenie przekazuje się informacje o tych ludziach, donosach na skutek niektórych pewni ludzie często niewinni doznawali co? masaży relaksacyjnych? No miejmy trochę honoru i odpowiedzialności z zajmowanych stanowisk. Kto nie wie przypomnę, że żyjemy w innym ustroju. A współpracownicy chodzą angażują się w życie publiczne i jak się mogliśmy dowiedzieć nie społecznie tylko za publiczne środki. Czas z tym skończyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.