Współuzależnienie

„Współuzależnienie” – co myślimy i czujemy, gdy słyszymy to słowo? Warto przyjrzeć się temu jaką postawę przyjmujemy, gdy słyszymy to słowo o Kimś, kogo to słowo może dotyczyć. Sowo to jest różnie rozumiane. Niektórzy myślą, że to jest wspólne picie/branie, więc wspólnie są uzależnieni. Jeszcze inni twierdzą, że dotyczy to osób słabych, którzy nie potrafią sobie poradzić z uzależnionym partnerem.

Jakkolwiek myślimy o współuzależnieniu, to nie kojarzy się dobrze, więc możemy sobie tylko wyobrazić, co może czuć osoba, która o sobie właśnie w ten sposób myśli. Dlatego też celem niniejszego artykułu nie jest tylko przybliżenie problemu współuzależnienia, ale przede wszystkim jest próbą uświadomienia, że nie da się ZA WSZELKĄ CENĘ (kosztem siebie i rodziny) pomóc osobie uzależnionej.

Wiele jest definicji współuzależnienia, jednak generalnie można stwierdzić, że współuzależnienie to na pewno nie jest wspólne picie. To życie z osobą uzależnioną. To ciągłe pogotowie emocjonalne i uporczywy stres. Trudne i przykre emocje – bezradność, wstyd, poczucie winy, lęk i urazy, złość, żal i poczucie krzywdy. Szacuje się, że w Polsce cierpi na to co najmniej 3 mln osób. Leczy się 38 tys. Należy również podkreślić, że współuzależnienie nie jest chorobą – jest zespołem nieprawidłowego przystosowania się do sytuacji problemowej. Koncentrując się na szukaniu sposobu ograniczenia picia partnera, osoba współuzależniona nieświadomie przejmuje odpowiedzialność i kontrolę za jego funkcjonowanie, co w efekcie ułatwia pijącemu dalsze spożywanie alkoholu.

Współuzależnieni partnerzy są odpowiedzialni, perfekcjonistyczni i nadopiekuńczy. Ale przede wszystkim łączy ich wstyd i lęk. O to, co powie rodzina, znajomi, co będzie dalej. Dlatego też związek z uzależnionym bywa prawdziwym teatrem. Jedno z partnerów udaje, że nie ma ze sobą problemu, drugie udaje, że w to wierzy. Znamienne również jest to, że wszelkie dobre rady kierowane pod adresem osób współuzależnionych, typu: „zostaw go i zacznij żyć”, „ratuj siebie i dzieci”, „wykończysz się, rozwiedź się w końcu” nic nie dają. Współuzależnienie, podobnie jak uzależnienie, rozwija się powoli i podstępnie.

Codzienność osoby współuzależnionej to stałe bycie w pogotowiu, pozostawanie pod wysokim napięciem. To kłębiące się w głowie pytania: Czy znów się napił? Czy wróci na noc? Czy zapłacił rachunki? Co tym razem wyniesie z domu? Czy będzie się awanturował? Czy odbierze dzieci ze szkoły? Ciągłe poszukiwanie odpowiedzi na te pytania powoduje, że osoba współuzależniona przestaje żyć swoim życiem, żyje tylko życiem osoby uzależnionej. Choć trudno sobie to wyobrazić wiele osób potrafiło i potrafi tak żyć nawet kilkadziesiąt lat. Jednak zgoda na takie życie zawsze przynosi konsekwencje, nie tylko u osoby współuzależnionej, która jest poczuciu „zmarnowanego życia”, ale również u dzieci, które muszą szybciej dorastać i zmagać się w przyszłości ze swoimi lękami paraliżującymi właściwe funkcjonowanie w dorosłości.

Warto przytoczyć kilka najbardziej charakterystycznych zachowań osób współuzależnionych:
1. Poddanie się rytmowi nałogu (picia, ćpania): zmiana godzin posiłków, zaprowadzenie nakazu zachowania ciszy, bo „tatuś śpi”, scedowanie obowiązków na starsze dzieci lub sąsiadów, przekładanie lub rezygnacja z planów odwiedzenia krewnych, wakacji.
2. Nadopiekuńczość, czyli nieświadome zapewnianie komfortu dalszego picia. Wyręczanie uzależnionego partnera w obowiązkach domowych, opiece nad dziećmi, załatwianiu codziennych spraw (w urzędzie, spółdzielni, na wywiadówkach w szkole, w sprawach zdrowia dzieci). Podejmowanie dodatkowej pracy, bo alkoholik traci sporą część domowego budżetu na swój nałóg. Usprawiedliwianie jego nieobecności w pracy, zachowania wobec krewnych, sąsiadów. Bieganie rano po piwo,
3. Godzenie się na przemoc, na obwinianie: „To przez ciebie piję”, „Gdybyś była inna…”. Godzenie się na okazywanie lekceważenia i pogardy, na manipulacje, zdrady i romanse, na gwałty małżeńskie. Towarzyszy temu nieadekwatne poczucie winy i coraz niższej wartości, rezygnacja z prawa do wsparcia, szacunku i miłości, do rozwijania własnej kariery i zainteresowań.
4. Zaprzeczanie faktom, zwłaszcza temu, że partner jest uzależniony – mimo oczywistych dowodów i doświadczeń, w myśl zasady: rodzinnych brudów nie pierze się na zewnątrz. Domownicy przyjmują normę nierozmawiania na tematy związane z nałogiem i nakaz udawania, że wszystko jest w porządku. Współuzależniona matka kupuje prezenty na urodziny dzieci w imieniu nieobecnego pijącego tatusia. Z namaszczeniem odprawia świąteczne rytuały, pomimo zażenowania i innych przykrych uczuć domowników, przymuszanych do udawania radości i rodzinnego szczęścia.
5. Nadkontrola: obsesyjne przeglądanie notatek, smsów, plików komputerowych uzależnionego partnera. Szperanie po kieszeniach, podsłuchiwanie rozmów, telefonów, podpytywanie znajomych, ustawiczne telefonowanie do alkoholika, przyprowadzanie go z imprez, z barów, z pracy do domu, obwąchiwanie, śledzenie, angażowanie dzieci w te działania. Wymuszanie obietnic poprawy, stosowanie szantażu: „Jak nie przestaniesz pić, wyprowadzę się z dziećmi”, i brak konsekwencji we wcielaniu tego w czyn. Z czasem nawyk kontrolowania rozciąga się na inne bliskie osoby, na przykład dzieci i na wszystkie sfery życia. Daje złudne poczucie bezpieczeństwa i kierowania swoim życiem.

Powyższe i inne objawy współuzależnienia powodują, że osoba, którą to dotyczy żyje w stałym poczuciu beznadziei, bo przecież próbowała wszystko a i tak nie przyniosło to skutku. Próbowała wszystko, aby pomóc partnerowi, uratować rodzinę i kiedy z przerażeniem zaczyna słyszeć od własnych dzieci słowa typu „Żeby on umarł !!!”, to wtedy zauważa, że sama sobie z tym nie poradzi. Wtedy zaczyna pojawiać się poczucie tkwienia w pułapce bez wyjścia. Wtedy ważne jest, aby ona sama lub jej bliscy pokazali, że jest wyjście z pułapki współuzależnienia, które zaczyna się wtedy, gdy współuzależniona zrozumie, że to ona musi dokonać zmiany i to nie w pijącym partnerze, ale w sobie. Jej myślenie musi zmienić tor z „jak jemu pomóc?” na „jak pomóc sobie?”.

Podejmując terapie współuzależnienia zaczyna widzieć swoje sprawstwo, swój potencjał, wartość w sobie. Zaczyna wierzyć, że energia kierowana do tej pory na ratowanie partnera, może być przeniesiona na nią samą i dzieci.

Terapią współuzależnienia zajmują się poradnie leczenia uzależnień i współuzależnienia. Na terenie Wieruszowa jest taka poradnia, dlatego też zachęcam do zapoznania się ze stroną internetowa poradni: http://moptuiw.wieruszow.pl/swiadczenia-zdrowotne/terapia-wspoluzaleznienia/

Poza profesjonalną terapią współuzależnienia pomocne są spotkania Wspólnoty Al-Anon, której celem jest wspieranie się osób współuzależnionych w trudnościach wynikających z życia z osobą pijącą i w zmianie swojego funkcjonowania na bardziej satysfakcjonujące. Spis mityngów Wspólnoty Al-Anon znajduje się na stronie www.al-anon.org.pl.

Opracował
Dariusz Soborczyk

SP ZOZ Miejski Ośrodek Profilaktyki, Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Wieruszowie
ul. Kępińska 53, 98-400 Wieruszów, tel. 62 78 40 017, e-mail: moptuiw@gmail.com , www.moptuiw.wieruszow.pl
Ośrodek zaprasza od poniedziałku do piątku w godz. od 9.00 do 20.00

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wieruszów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Współuzależnienie

  1. Kazimierz pisze:

    Zastanawia mnie czy ten pan ma co aby robić w tym ośrodku? jak widać po BIP i rejestrze umów ten twór mało gminy nie kosztuje A mieszkancy Wieruszowa potrafią czytać, więc swoje przemyślenia jak dla mnie powinien autor zostawić sobie do praktyki. A swoją drogą ilu osobom ten ośrodek realnie pomógł? Bo opinie na temat tego słyszałem marne

  2. pokój pisze:

    Ludzie skąd w was tyle jadu i zawiści.Szok,nawet tego sie czepiacie,pijemy coraz wiecej i tacy ludzie sa potrzebni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.