Zaproszenie na wieczór poezji

Pragnę pochwalić się nową antologią poezji, która została wydana Przez Kępiński Koło Literatów. Wśród piętnastu autorów są również i moje wiersze. Na ogół stronię od antologii. Wolę tomiki, bo w grupie poezja rozmywa się, i często gubi swoje przesłanie.

Tym razem jest inaczej, bo to książka szczególna, gdyż wydali ją jakby na przekór niesprzyjającym okolicznościom, autorzy mieszkający w Kępnie i okolicach. Z pobliskiego Ostrzeszowa gdzie mieszkam, w gronie autorów jest jeszcze Ania Niesobska, człowiek legenda, niezastąpiony animator kultury w dolnej części południowej Wielkopolski, a teraz i łódzkiego.

To Ona kilka lat temu dała sygnał zachęcając piszących z Kępna, żeby połączyli się ze sobą w jedną grupę, ruszyła tę lawinę pochowanych w szufladach autorów i ta teraz z rozmachem sunie poezja, już samodzielnie przed siebie. Mimo, że po zmianie dyrektora KOK odwrócił się od ludzi piszących i nie stać go na to, żeby użyczyć sali i pomóc w promocji miejscowej literaturą. Ale piszący już nie przejmują się taki drobnymi trudnościami. I wiara we własne możliwości pomaga im uczestniczyć w wielu wydarzeniach kulturalnych.

Czas pokaże kto ma rację i na czyje wyjdzie. Dziwi mnie trochę, że instytucje nadrzędne nad ośrodkami kultury nie monitorują tej sprawy. Obserwuję ten proceder niechęci ośrodków kultury do miejscowych twórców od wielu już lat, bo jak zauważyłem, moje felietony dotyczą głownie spraw dziejących się na styku kultura i miejscowych politycy, którzy jak uważam są szczególnie za tę naszą mało ojczyźnianą kulturę odpowiedzialni.

Ale zostawmy uwagi na marginesie i przejrzy do istoty felietonu, czyli do wydanej właśnie książki będących zbiorem prawie stu wierszy. Po co są potrzebni poeci, warto by się w tym miejscu zapytać? Na pewno są potrzebni, a szczególnie w czasach kiedy przestaje się czytać poezję i większości wydaje się, że sobie bez niej poradzą.

Nie poradzą sobie, będziemy stawać się byle jakim społeczeństwem. Oduczymy się wrażliwości do tego stopnia, że sami sobie obrzydniemy i wtedy wrócimy do niej. Bo chociaż jak głosił Stachura, Wszystko jest poezją, to jednak lekarstwem na chorobę ludzkiej duszy jest dobra poezja. I wiele takiej znajdziemy w tej antologii poetów z Kępna. Każdy znajdzie coś dla siebie, jest w niej najwięcej tekstów o miłości, o samotności, zachwytu nad miejscem zamieszkania, ale i są wiersze w których autorzy poszukują odpowiedzi na trudne, egzystencjalne pytania.

O każdym autorze mógłbym napisać wiele dobrych i ciepłych słów, znam ich przecież od lat. Mnie z racji wieku i własnych poszukiwań w tej książce najbliższe są wiersze Marka Kowalskiego i Marka Paprockiego, u tych autorów widać panowanie nad forma, co w poezji wydaje się być sprawą najważniejszą. Wszak wszyscy mamy podobne odczucia, trzeba umieć potem te wspólne podpatrywanie świata ubrać w piękną szatę formy. Żeby się o tym przekonać warto może wybrać się do Kępna na spotkanie poetyckie 24 stycznia, do klubu Gramofon o godzinie 18.

Będzie wspaniały prelegent i prowadzący, autorzy będą czytać swoje wiersze, muzyka ogrzeje serca i duszę, a ciasteczka dodadzą trochę słodyczy dla ciała. Panie poetki bowiem postanowiły nie tylko zaskoczyć gości poezją słowa, ale i poezją wypieków, więc trzymam je za słowo i za wypieki. Wszak jak mówi popularne przysłowie, że do serca przez żołądek, to może tym razem uda się przez ciasteczko do poezji? A więc spotykamy się w piątek 24 stycznia o godzinie 18 w pubie pana Józefa Frąckowiaka, także piszącego wiersze, kochającego konie, poezję i poetów.

Jędrzej Kuzyn

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felieton. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.