Lututów XV – XVIII w. na tle historii Państwa Polskiego, druga odsłona

Lututów – miasto w północnej części Ziemi Wieluńskiej. Oddalony od Wielunia 23 km. Po rozbiciu dzielnicowym – zwanym rozdrobnieniem feudalnym powraca do Królestwa Polskiego za Kazimierza Wielkiego. Po śmierci Kazimierza Wielkiego za sprawą Władysława Opolczyka ponownie utracony. W okresie rozbicia dzielnicowego Polska traci Śląsk, Pomorze i na setki lat zostaje odepchnięta od granicy zachodniej z 1000 roku, okresu kolebki państwa polskiego, granicy osadzonej wówczas na Odrze i Nysie Łużyckiej.

W 1370 roku Ziemia Wieluńska nadaniem króla Ludwika Węgierskiego Władysławowi Opolczykowi jako lenno, stanowi w latach 1370-1391 Księstwo Wieluńskie, krótko bo (21 lat) na przełomie dziejów historii Polski, lecz jednak Księstwo Wieluńskie. Sytuacja ta powoduje odłączenie Ziemi Wieluńskiej od Korony. Wkrótce Władysław Opolczyk zawiera sojusz z Krzyżakami. Opolczyk w okresie swego panowania jest postacią, mającą wpływ na politykę wewnętrzną w kraju, i w Europie Środkowo-Wschodniej.

Odłączenie takiego obszaru od Królestwa Polskiego, nie było do przyjęcia przez szlachtę i króla Władysława II Jagiełłę. W 1391 roku Jagiełło zajmuje Ziemię Wieluńską, wcielając ją do Korony. Działo się to w miejscowości Widoradz, gdzie stała twierdza, którą zdobył król Jagiełło, gdy Ziemię Wieluńską odbierał Księciu Opolskiemu Władysławowi. Twierdza, w której gruzach zakopany, zginął ostatni jej dowódca Stańczyk. Wówczas Ziemia Wieluńska została podzielona na powiat wieluński i ostrzeszowski.

To  samo miejsce, gdzie jeszcze w 1866 roku były ślady okopów, pozostałość jeszcze z wojen Szwedów, którzy tu obóz założyli, na miejscu, gdzie 400 lat temu stała twierdza, którą zdobył król Jagiełło, gdy Ziemię Wieluńską odbierał niewdzięcznemu Księciu Opolskiemu Władysławowi. Powodem powrotu do artykułu „Lututów XV – XVIII w. na tle historii Państwa Polskiego” – druga odsłona, jest list o wieluńskich stronach, mieszkańca minionych lat, do brata swego z 1866 roku, opublikowanego w piśmie niedzielnym dla ludu miejskiego i wiejskiego – Zorza nr 7 z dnia 5/17 lutego 1866 roku. List rozpoczyna autor słowami: „Nim ci, kochany bracie, opiszę strony i miejscowość, gdzie przebywam obecnie, posyłam na teraz obrazek rodzinnych nam stron, w które się przez lat kilkanaście jak to mówią, wżyłem, a które niezbyt dawno opuściłem, i Bóg wie, kiedy się znów z niemi połączę.”

List, to opis historii minionych lat, wspomnienie miejsc tej ziemi, wskazanie faktów i wydarzeń stanowiących o losie poszczególnych miejscowości, w tym Lututowa tamtych lat. Opis zatartych już upływem czasu wydarzeń historycznych związanych z tą ziemią. List pozwala zajrzeć w głąb historii miasta i okolic. Miejsca okrytego ciemnymi plamami zapomnienia, dzisiaj nieśmiało oświetlane, nabierają ostrości, stając się wyrazistym jej opisem. Lututów i miejscowości na południe od jego centrum stanowią historycznie ten sam obszar terytorialny, szeroki lekko pagórkowaty teren pokryty rozległymi polami, miejscami otoczonych sporym kompleksem leśnym.

Kompleksem jeszcze wtedy dużym, a wśród nich znajdziesz, około Rudy, i modrzewie tak rzadkie już teraz w kraju naszym spotykanym, a niegdyś bardzo używanym do budowy kościołów i dworów szlacheckich. Kościół taki p.w. Wszystkich Świętych stoi do dziś w miejscowości Popowice, niedaleko Wielunia. Drewniana świątynia wzniesiona w XVI wieku, około 1520 roku. Opowieści niosą, że podobno przewieziony tu z miasteczka Praszki. W liście powiat wieluński wspomniany jest jako należący do bardziej zaludnionych w Królestwie Polskim. W pewnym momencie czytam – „w miasteczku Lututowie, będącym własnością p. Leona Taczanowskiego gospodarują wśród ludności miejscowej od dawna osiedli Cyganie, którzy teraz tak samo już umieją obchodzić się z rolą jak inni gospodarze; a więc nie zawsze to prawdziwe owo przysłowie: „wiedzie się, jak cyganowi rola”.

„Wątek na temat taborów Cyganów i pobycie ich na terenie gminy Lututów, przewija się w opowieściach mieszkańców Lututowa oraz różnych publikacjach tamtego okresu. Gazeta Codzienna z 1860 nr 184 podaje: „W miasteczku Lututowie znajdują się osady Cyganów, którym wbrew przysłowiu, nieźle się wiedzie rola.” Autor listu wspomina okres potopu szwedzkiego w 1655 roku. Potopu – następstwa potyczek Polsko-Szwedzkich. Bitew o wpływ na morzu Bałtyckim, w tym słynna bitwa pod Oliwą. Jednak po utracie Inflant w 1600 roku na rzecz Szwedów, tracimy wpływ na całym wybrzeżu na wschód od Gdańska. Z walk, które z przerwami trwały kilka lat najsławniejszą jest bitwa pod Kircholmem w 1605 roku stoczona przez Chodkiewicza w obronie Rygi. Bitwa trwała niecałe 3 godziny i doprowadziła do całkowitego rozbicia 14- tysięcznej armii Szwedzkiej przez niecałe 4-tysiące wojska polskiego strudzonego długim marszem. Tutaj musimy zwrócić uwagę na dwa opisy z historii tej ziemi, poruszone w liście, a bezpośrednio związane z miejscowością Lututów. Pierwszy z nich to opis bitwy o wcielenie Ziemi Wieluńskiej do Korony pod Wieluniem na polach i twierdzy w Widoradzu. Wojska Polskie króla Władysława II Jagiełły musiały przechodzić przez Lututów, a może i czasowo stacjonowały tutaj. A wszystko to na 15-lat przed nadaniem lokacji praw miejskich dla Lututowa. Druga istotna opowieść dotyczy okresu wojny Polsko-Szwedzkiej w 1655-60 roku, a zwłaszcza okresu jej początku. W dniu 21 lipca 1655 roku armia szwedzka z terenu Pomorza Szczecińskiego wkracza na ziemie Rzeczypospolitej pod dowództwem Arvida Wittenberga.

Opór armii szwedzkiej miało stawić pospolite ruszenie zgromadzone pod Piłą, Ujściem i Wieluniem. Opis faktu tego, znajdujemy we fragmencie powieści Henryka Sienkiewicza – ,,Potop,, tom I, rozdział X; „W trzech miejscach: pod Piłą, Ujściem i Wieluniem zalegli rotmistrzowie pasy nadnoteckie, czekając na przybycie szlachty, na pospolite ruszenie zwołanej. Piechurowie sypali szańce od rana do wieczora, ustawicznie oglądając się za siebie, czy pożądana konnica nie nadciąga.” Zatem jednym z trzech miejsc organizacji pospolitego ruszenia to okolice Wielunia, w tym teren Lututowa. Brak jest danych, ilu szlachciców przystąpiło do pospolitego ruszenia z tego terenu. Niedaleko od Lututowa, bo zaledwie w odległości 23 km na linii Wieluń -Widoradz odbyła się regularna bitwa pomiędzy wojskami Szwecji i Polski. W liście zostało to opisane;
„A chcę tu mówić właśnie o okolicach Wielunia, owego starożytnego miasteczka powiatowego, położonego w dole, otoczonego jeszcze, z małemi przerwami, wystrzępionym murem, którego to Szwedzi niegdyś nie rozbili do szczętu, zdobywszy Wieluń, jak opowiadają ludzie, przez zdradę”.

Dalej czytam; „Tuż pod Wieluniem masz folwark Widoradz, dokoła niego błota, a śród błot okopy pozostałe jeszcze z wojen Szwedów, którzy tu obóz założyli, na miejscu, gdzie 400 lat temu stała twierdza, którą zdobył król Jagiełło, gdy Ziemię Wieluńską odbierał niewdzięcznemu Księciu Opolskiemu Władysławowi.”

Lututów w czasie potopu szwedzkiego, nie był tylko miejscowością przejścia wojsk Szwedzkich w kierunku Częstochowy jak wspominałem wcześniej i dalej na Kraków, którą przebyli w pół roku, bez zdobycia Jasnej Góry – sanktuarium wraz z klasztorem zakonu paulinów w Częstochowie, położonego na wzgórzu Jasna Góra. Teren Lututowa był najmniej przedsionkiem organizacji pospolitego ruszenia, i miejscem dłuższego postoju wojsk szwedzkich toczących bój na linii Wieluń-Widoradz oraz miejscem intensywnego ruchu wojsk polskich w trakcie organizacji pospolitego ruszenia. W dalszej części czytamy; „Rzuć okiem dalej: na wzgórzu rozsiada się Ruda, niegdyś najpierwsze, starsze od Wielunia miasto w tych stronach, a dziś wioska z białym, murowanym kościółkiem, który powstał z owego najpierwszego w tych okolicach kościółka, w którym Święty Wojciech odprawiał msze święte, naprowadzając lud polski bałwochwalski jeszcze do prawdziwej wiary 1,000 lat temu”.

Wojciech Sławnikowic – święty Kościoła katolickiego, szerzący religię chrześcijańską wśród Prusów, czeski duchowny katolicki, biskup praski, misjonarz, benedyktyn męczennik, patron Polski. Misjonarz, jak czytamy wyżej, odprawiający Mszę Świętą, naprowadzając lud polski bałwochwalski jeszcze do prawdziwej wiary 1,000 lat temu. Z dalszej części listu dowiadujemy się, że niedaleko, bo w Bieńcu, Królowa Bona miała ogród i swój dworzec. Opis tych terenów wyraża słowami;
„Spuściwszy się z góry tej wioski i udawszy się ku rzece Warcie, o niecałe dwie mile stąd odległej, napotkasz na drugim piaszczystym jej brzegu nędzną wiostrzynę Kamion, która była niegdyś miastem stołowém Królowej Bony. Zwróciwszy się znacznie na prawo, widzisz również nędzną dziś wioskę Bieniec, a przecież to niegdyś ta sama Królowa miała w nim pyszny ogród i swój dworzec!”. Bona Sforza – Królowa Polski od 1518 roku i wielka księżna litewska. Księżna Rusi i Prus. Spadkobierczyni pretensji do Królestwa Jerozolimy od 1524. Żona Zygmunta Starego, matka Anny Jagiellonki, która 1 maja 1576 poślubiła na Wawelu Stefana Batorego (potocznie uznawanego za ostatniego z dynastii Jagiellonów) i matka Zygmunta Augusta. Zmarła 19 listopada 1557 w Bari. W okresie jej panowania na polskie stół trafia wiele nieznanych wcześniej warzyw. Dzisiaj ich brak, trudny jest do wyobrażenia. To pomidor, kalafior, karczochy, fasola szparagowa, brokuły, a także sałata oraz szpinak. Dalej autor listu wspomina Dzietrzniki, wieś duża z parafialnym kościołem i z należącym do niej Grembiniem. Lecz wspomniany kościół parafialny to nie ten który widziany jest dzisiaj na wzgórzu, a którego budowę rozpoczęto w 1900 roku.

Na koniec wspomnienie o miejscowości Krzyworzeka, położonej na zachód od Wielunia. Tu czytam;
„W samej wsi Krzyworzece jest przy kościołku dzwonnica z kamienia głazowego, pochylona dzisiaj, a pamiętająca jeszcze króla Władysława Łokietka; więc to już 500 lat temu, jak ona stoi.” Dzisiaj odwiedzam to miejsce. Stoi tam nadal dzwonnica w otoczeniu kościoła.

Ta sama i taka sama z kamienia głazowego na zaprawie wapiennej, o grubych ścianach miejscami odchylonych od pionu. Dziś nie odbiegająca od opisu z okresu jego spisania, a było to prawie 160 lat temu. I jest jedynym miejscem sprawiającym wrażenie zatrzymania czasu ze wszystkich opisanych w tym liście. Dach – kopuła konstrukcji wieszarowej. Surowy wygląd budowli sprawia raczej wrażenie masywnej wieży obronnej.

W jej głowicy pod dachem zawieszony jest dzwon stary jak ta wieża, obecnie już nieużywany.

W bliższym widoku zauważamy na zewnętrznym licu ścian wieży gniazda częściowo wypełnione końcami bali, elementu rusztowania z okresu jej wznoszenia.

 

W trakcie budowy rusztowanie wznoszone było wraz z nią, od strony zewnętrznej.

 

 

Wieża – dzwonnica, wyglądu wieży obronnej w chwili jej obserwacji, i momentu podchodzenia do jej podstawy, przenosi obserwatora do okresu dynastii Piastów, powodująca u niego poczucie okresu pełnego średniowiecza, a w chwili zapomnienia, czas rycerstwa polskiego z początku XIII wieku. W momencie pierwszego z nią kontaktu wzrokowego widoczny jest jej styl, siła i duch tamtego okresu. To perła tych okolic.

Autor tego listu zna bardzo dobrze okolice Ziemi Wieluńskiej. I nie chodzi tu o jej ukształtowanie oraz położenie geograficzne, czy też lokalizację poszczególnych miejscowości w jej okręgu, co jasno przekazuje w tym liście. Przedmiotem tego listu jest opis wydarzeń, wówczas już historycznych. Autor z pełną wrażliwością opisuje dzieje Ziemi Wieluńskiej na przełomie pięciu wieków. Człowiek to nietuzinkowy, mający poczucie własnej wartości i potrzeby opisu wydarzeń wówczas jemu znanych i przez niego obserwowanych w 1866 roku, sprytnie powiązanych z historią pięciu wieków w całości stanowiąc przekaz historii jego bratu i kolejnym pokoleniom czytającym to na przełomie już prawie 160 lat. Miał wiedzę, chęć i świadomość przetrwania tego przekazu. A że się nie mylił, dowodem tego jest ten artykuł. Autor w liście porusza także wątek legendy lokalnej. Opis pewnej historii z dołączonym do niej graficznie wyrażonym fragmentem tej opowieści. Gospodarza bijącego jednego z dwóch koni zaprzęgu własnego wozu.

Ale to zupełnie inna historia.

 

 

 

Marek Zgadzaj

Dokumenty źródłowe:
1. Zorza z 1966 roku nr 7
2. Fragment powieści Henryka Sienkiewicza – Potop , tom I, rozdział X
3. Gazeta Codzienna z 1860 nr 184
4. Podręcznik do nauki historii na drugą klasę gimnazjum -wydanie Lwów Wydawnictwo Zakładu Narodowego Imienia Ossolińskiego 1934 rok
5. Własna analiza
6. Zdjęcia autor
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lututów. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.