(Euro)Wybory naszej wolności

Politycy mają skłonność, aby prawie każde nadchodzące wybory traktować jako, ważne, istotne, przełomowe. Wiele w tym przesady, ale nie w tym wypadku, w wyborach do Parlamentu Europejskiego 9 czerwca br.

 

W nadchodzących wyborach będziemy decydowali o kształcie naszej przyszłej wolności. Czy będziemy wolni od agresji rosyjskiej, czy powstrzymamy falę nielegalnych nachodźców, czy uchronimy się przed niedemokratycznymi zmianami w zarządzaniu Unią Europejską i czy nie ulegniemy kolejnej „postępowej” ideologii, która rzekomo posiada doskonały przepis na nasze życie.

Od kilkunastu lat Rosja kwestionuje zmiany w Europie, które nastąpiły po zakończeniu „zimnej wojny”. Najpierw były retoryczne protesty, później krwawa agresja na Gruzję i Ukrainę. Rosja chce odtworzyć świat dwubiegunowy, lub przywrócić sytuację z XIX wieku, kiedy to Europą zarządzał „koncert mocarstw”. W takiej Europie nie byłoby miejsca na suwerenną, politykę państw jak Polska. Musimy powstrzymać te imperialne ambicje Rosji przez solidarną współpracę Unii Europejskiej z NATO i USA. Musimy pozbyć się mrzonek, że Rosję można zaspokoić jakimiś ustępstwami. Należy wspierać walkę Ukrainy o suwerenność i karać Rosję dotkliwymi sankcjami, które osłabią jej potencjał wojenny. Widzę tu wiele zadań dla Europarlamentu.

Od kilku lat Europa jest ofiarą nieustających fal nielegalnych emigracji z odległych regionów. W przypadku Polski, jesteśmy nawet celem zorganizowanej, białorusko-rosyjskiej operacji hybrydowej. Unia Europejska zamierza przyjmować nawet po 4 miliony emigrantów, głównie z Afryki i rozdzielać ich przymusowo do państw członkowskich. Ten szaleńczy pomysł doprowadzi w szybkim tempie do niebezpiecznych zmian kulturowych i tożsamościowych w naszych społeczeństwach. W Europarlamencie musimy przypominać negatywne doświadczenia państw zachodnim z nieudaną asymilacją emigrantów z innych kontynentów.

Oryginalna koncepcja polityczno-ekonomicznej integracji europejskiej zmierzała do stworzenia wspólnego, jednolitego rynku. Był to olbrzymi sukces Europy, opierający się na swobodzie przepływu ludzi, towarów, kapitału i usług. Tak zjednoczona Europa wydźwignęła się z pożogi wojennej, oparła komunizmowi i stworzyła obszar europejskiego dobrobytu. Do takiej Unii aplikowaliśmy i wchodziliśmy w 2004 roku. Maila to być Unia solidarna, z dominacją polityk wspólnotowych nad interesami największych państw. Od tamtego czasu nastąpiło wiele niekorzystnych zmian.

Kryzys finansowy doprowadził do porzucenia zachowania solidarnego. Wyszły na jaw egoistyczne interesy wielkich mocarstw europejskich. W ostatniej kadencji, obserwujemy już bezczelne zakusy podporządkowania Unii francusko-niemieckiemu duetowi. Przygotowano propozycje drastycznych zmian ustroju Unii wprowadzanych pozatraktatowo, czyli bez zgody wszystkich państw. Zmian nie zatrzyma Rada Europejska, w której zasiada Tusk. Jest on zwolennikiem Unii zdominowanej przez Niemcy. Zmian nie powstrzyma Komisja Europejska, która jest zainteresowana poszerzaniem swoich prerogatyw kosztem państw członkowskich.

Znowu nadzieją jest Europarlament, w którym eurorealiści zrównoważą entuzjastów federalizacji i niemieckiej hegemonii. Im więcej realistów wybierzemy tym szansa na zatrzymanie psucia Unii rośnie.

Wreszcie zagrożeniem dla naszych wolności są ideologiczne fanaberie. Zamiast ekonomicznych kalkulacji wiele decyzji podjęto pod wpływem lewicowo-liberalnego uniesienia. Dotyczą one kwestii klimatycznych, energetycznych czy pakietu zielonego ładu w rolnictwie, dyrektyw transportowych czy budynkowych. Rozwiązania te spowodują utratę konkurencyjności przez gospodarki europejskie. Jednak największe ciężary reform klimatycznych będą ponosić obywatele. Reformy klimatyczne podniosą drastycznie koszty życia i nie zmienią klimatu. Obok kosztów wymuszą też skrajne zmiany sposobów życia w sposobie mieszkania, poruszania się, żywienia i innych codziennych czynności i przyzwyczajeń.

Zakusy na nasze bezpieczeństwo i wolność może powstrzymać nowa konfiguracja w Parlamencie Europejskim. Posłowie reprezentujący tradycyjne wartości, europejskiej cywilizacji zbudowanej na tradycjach greckiej filozofii, rzymskiego prawa i chrześcijańskiej etyki, mogą skutecznie zabiegać o nasze bezpieczeństwo i utrzymanie podstawowych wolności politycznych i obywatelskich.

Witold WASZCZYKOWSKI

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments