Teodora Giebułtowska była jedyną wielką miłością Jana Matejki, a zarazem – według wielu – przekleństwem jego życia.
Historia ich burzliwego związku przez lata obrosła legendą, w której trudno dziś oddzielić fakty od plotek. Wspomnienia spisane po śmierci artysty często przedstawiały Teodorę jako źródło jego problemów – od konfliktów rodzinnych, przez poczucie osamotnienia, aż po niestabilność emocjonalną i finansową.
Na tę niepochlebną opinię duży wpływ miały wspomnienia osobistego sekretarza Matejki, Mariana Gorzkowskiego.
Mężczyzna otwarcie okazywał niechęć wobec żony mistrza i chętnie powtarzał złośliwe komentarze oraz nieprzychylne plotki na jej temat.
Tymczasem Teodora była kobietą o silnym charakterze – miała własne ambicje, ognisty temperament i niełatwą osobowość, co w epoce XIX wieku mogło uchodzić za przejaw niesubordynacji.
Miłość Jana i Teodory rodziła się powoli.
Malarz stopniowo zbliżał się do rodziny Giebułtowskich – zubożałej, ale pielęgnującej ziemiańskie tradycje. Zachwycała go atmosfera domu: święta obchodzone z rozmachem, wspólne wycieczki, gościnność, szczerość i otwartość – zupełnie inna niż chłód panujący w jego własnej rodzinie.
Tam, gdzie ojciec wątpił w jego talent, rodzina Teodory wspierała go i zachęcała do twórczości.
Choć ich relacja rozwijała się, początki nie były łatwe.
Wokół młodej panny Giebułtowskiej krążyli konkurenci, a sam Jan nie od razu zyskał jej uznanie. Jednak rosnące sukcesy malarskie dodały mu odwagi.
Po latach Matejko wspominał moment, w którym oświadczył się Teodorze:
> „Kiedy przyszedłem do rodziców panny z pierścionkiem, ona w drugim pokoju siedziała. Gdy ją zawołano, wręczyłem pierścionek – spojrzała na niego, a potem cisnęła nim o podłogę, że się potoczył.”
Niektórzy badacze kwestionują autentyczność tego wspomnienia, ale bez względu na jego prawdziwość – pierwsze oświadczyny zostały odrzucone. Jan był zdruzgotany, a biografowie piszą wręcz, że „odchodził od zmysłów”.
Rodzice Teodory próbowali wpłynąć na jej decyzję. Matejko wciąż był zapraszany do ich domu i uczestniczył w rodzinnych wydarzeniach.
Wkrótce po raz drugi poprosił ją o rękę – tym razem z sukcesem. Niektórzy twierdzą, że to rosnąca sława artysty zaważyła na jej decyzji. Ślub odbył się w styczniu 1864 roku.
Ich małżeństwo nie było wolne od napięć, dramatów i różnic charakterów.
Ona – niepokorna i niezależna,
on – skupiony na sztuce, żyjący wizjami wielkich historycznych scen.
Ich relacja była jak obraz Matejki – pełna dramatyzuj i emocji.
Może nie była to bajka o idealnej miłości, ale z całą pewnością – historia dwóch silnych osobowości.
Źródło :
-„Jan Matejko” /L. Ristujczina
-Fot. pochodzą z książki
1.Jan Matejko, ok. 1880
2.Teodora w stroju wdowy, ok 1894-1896/
Dom Jana Matejki/Dom Jana Matejki
MATEJKO – ARTYSTA W OBJĘCIACH SMUTKU, CHOROBY I SAMOTNOŚCI.
Na początku lat 80. XIX wieku los sprzyjał Matejce.
Artysta intensywnie tworzył, dużo pracował, ale jednocześnie zmagał się z coraz poważniejszymi problemami rodzinnymi.
Palenie ogromnej ilości papierosów, życie w pośpiechu, jedzenie skromnych kawałków bułki popijanych kawą – wszystko to zaczęło dramatycznie odbijać się na jego zdrowiu.
Coraz częstsze bóle żołądka, spowodowane wrzodami, utrudniały mu pracę.
Marian Gorzkowski całą odpowiedzialnością za tę sytuację obarczał Teodorę.
Twierdził, że obowiązek opieki nad Mistrzem spadł wyłącznie na Niego. Jego zdaniem pani Matejkowa bardziej niż o lekarstwa troszczyła się o swoje stroje.
Aby pokryć codzienne wydatki, konieczne było nawet zastawienie złotego medalu, który Artysta otrzymał w Paryżu.
Choć dorobek artystyczny Matejki w tym czasie prezentował się imponująco, jego życie osobiste zaczynało się rozpadać.
Teodorę przytłoczyła choroba i ból.
22 czerwca 1881 roku zmarła jej matka, Paulina Giebułtowska.
Po pogrzebie Teodora wyjechała do Drezna, gdzie miała pobierać lekcje śpiewu i gry na fortepianie.
Marzyła o rolach scenicznych, o sławie, o wielkich triumfach jako śpiewaczka.
Jednak po powrocie do Krakowa w 1882 roku jej bliscy zaczęli zauważać coś niepokojącego. Nasilające się wybuchy nieuzasadnionej złości, zmienne nastroje – wszystko to wzbudzało niepokój.
Nie mieli już wątpliwości, że sytuacja jest poważna. Rozpoczęła się długa droga od lekarza do lekarza. Diagnoza: obłęd. Zalecono umieszczenie Teodory w zakładzie zamkniętym.
Matejko długo nie mógł podjąć decyzji. W końcu jednak Teodorę umieszczono w nowoczesnym zakładzie doktora Karola Żuławskiego przy ul. Długiej 1.
Od samego początku pacjentka próbowała się z niego wydostać, błagając wszystkich o pomoc.
Konsylium lekarskie orzekło ostrą histerię, jednak nie zauważono wówczas zmian somatycznych – związanych z cukrzycą i długotrwałym przyjmowaniem morfiny.
Teodora przyjmowała duże ilości środków uspokajających, jak opiaty i morfina.
Umieszczenie Teodory w zakładzie zamkniętym ostatecznie zakończyło małżeństwo. Jednak także kolejne etapy rozwoju choroby stały się dla Artysty źródłem trosk, które nie opuściły go aż do końca życia.
Źródło :
„Jan Matejko” /L. Ristujczina
Fot. z książki/Autoportret 1892 – Muzeum Narodowe w Warszawie



















