15 sierpnia wspominamy Bitwę Warszawską 1920 roku – jedno z najważniejszych zwycięstw militarnych w historii odrodzonej Rzeczypospolitej.
Zatrzymanie ofensywy Armii Czerwonej ocaliło niepodległość Polski i uratowało Europę przed nawałą komunizmu. Ale to zwycięstwo kosztowało wiele: po stronie polskiej poległo około 4,5 tysiąca żołnierzy, 22 tysiące odniosło rany, a kolejnych 10 tysięcy zaginęło bez wieści. Straty bolszewików musiały być ogromne, jednak nigdy nie zostały ujawnione. Wiadomo, że na polu walki odnaleziono ciała około 25 tysięcy poległych, a do niewoli dostało się około 60 tysięcy.
Państwo polskie postanowiło nagrodzić swoich weteranów wojennych, przyznając im działki ziemi na ziemiach wschodnich, które po 123 latach zaborów powróciły w granice Rzeczypospolitej.
Po bitwie, 18 października 1920 roku, Józef Piłsudski mówił: „Zaproponowałem już rządowi, by część zdobytej ziemi została własnością tych, co ją polską zrobili, uznoiwszy ją polską krwią i trudem niezmiernym. Ziemia ta, strudzona siewem krwawym wojny, czeka na siew pokoju, czeka na tych, co miecz na lemiesz zamienią, a chciałbym byście w tej pracy przyszłej tyleż zwycięstw pokojowych odnieśli, ileście ich mieli w pracy bojowej”.
W grudniu Sejm przyjął stosowną ustawę, na mocy której na Wołyniu, Polesiu, Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie powstawały gospodarstwa osadników wojskowych.
Na otrzymanych działkach budowali domy, uprawiali ziemię, wychowywali dzieci i współtworzyli lokalne społeczności. Jednak dwadzieścia lat później ich los dramatycznie się odmienił. Okazało się, że Stalin nie tylko nie zapomniał o klęsce warszawskiej, ale też nadal uważał, że ziemie białoruskie i ukraińskie są częścią sowieckiego imperium i postanowił wywieźć osadników na Sybir.
10 lutego 1940 roku rozpoczęła się pierwsza wielka deportacja obywateli polskich w głąb Związku Sowieckiego. Osadnicy wojskowi znaleźli się wśród grup szczególnie prześladowanych przez nowe władze.
Od „siewu pokoju”, o którym mówił Marszałek Piłsudski, do deportacji z 10 lutego 1940 roku upłynęło zaledwie dwadzieścia lat…/Muzeum Pamięci Sybiru/



















