O muzyce słów kilka…

Felieton ten dotyczy konkretnych wydarzeń w Ostrzeszowie, ale świat jest powtarzalny i z doświadczenia wiem, że mechanizmy rządzące nami wszędzie są podobne.

Ostatnio wdałem się wymianę zdań z ostrzeszowskim OCK. A w szczególe to w temacie muzyka. Ale zanim dojdę do sedna, mała dygresja. Wydaje mi się, że coraz bardziej zaczynamy żyć w schemacie. Jakbyśmy przez cały czas chodzili w tych samych butach, a co gorsze, w tych samych zdeptanych, jeszcze całych ale jakoś oklapłych kapciach, w wypłowiałym palcie i równie starym kapeluszu. I tak dzień w dzień, rok w rok. Boże Narodzenie, Nowy Rok, Procesja Trzech Króli, to i może to zrozumiałe, bo uroczystości religijne raczej nie lubią nowości i podporządkowują człowieka w reymontowskim schemacie pór roku. Ale coś od nas życiu się należy. I wtedy myślę o sztuce, czyli o tym co człowiek od siebie daje, bo czytanie sztuki, to odbieranie jej wyjątkowości przede wszystkim przez podpatrywanie jej odkrywczości. Wyjątkowości pozwalającej rozwinąć naszą wyobraźnię. I nam samym odkryć pewności. Życie w schemacie utwierdza raczej, że jesteśmy jednostkami niezdolnymi do kreacji. I podatnymi na wpływy innych.

Kiedy wdałem się w dyskusję z miejscowymi politykami o roli kultury w małym środowisku. Jaka powinna być. Kreatywna czy może wystarczy by była zaspokajająca najprostsze gusta. O kreatywności raczej nie chcieli rozmawiać. Dziwili się w ogóle, że mam z tym problem. Przecież macie, dajemy wam piękny koncert muzyki wiedeńskiej, usłyszałem słowa kończące dyskusję. Zdaję sobie sprawę, że regionalnych polityków muzyka zaczyna się na muzyce wiedeńskiej i na niej się kończy. Ale promotorzy kultury, urzędnicy za nią odpowiedzialni, dyrektorzy instytucji, czy oni mają spełniać gusta polityków. W tym problem, że przez nich są mianowani. Rozumie się samo przez się, że próbują dostosować się do ich gustów i nie wychylać się zbytnio, albo zupełnie nie wychodzić poza schemat.

Dlatego znów zawitała do nas muzyka wiedeńska, i jako prowadzący sam profesor od poprawnego wyrażania się i pięknego mówienia. Ale czy piękne mówienie zastąpi muzykę. Mnie osobiście ta muzyka nudzi, jest zbyt powszechna, znienacka zaskakuje mnie na ulicy, wyskakuje z co trzeciej reklamy. Nie chcę wcale narzucać swoich gustów, chcę je tylko zaprezentować. Najbardziej martwi mnie to, że w naszym mieście po prostu zagaduje się muzykę. Tam gdzie ciszę przecinają dźwięki, słowa wyjdą się być niepotrzebne.

Ograniczanie się tylko do jednej formy, tak jakby muzyka była tylko jedną porą roku, wydaje się, że jest to sporym nadużyciem wobec słuchaczy i lekceważeniem ich, ale na szczęście w niedalekiej odległości, tylko jedenaście kilometrów od Centralnego Domu Kultury, znajduje się miała miejscowość o urzekającej nazwie Antonin, i tam w pałacu myśliwskim księcia Antoniego Radziwiłła kilka razy w roku odbywają się przeróżne i to na bardzo wysokim poziomie koncerty muzyki poważnej. Właśnie alternatywą i wyjściem z zaklętego kręgu muzyki wiedeńskiej jest muzyka poważna w szerokim tego słowa znaczeniu. Gdy zajrzy się do encyklopedii okazuje się, że poza kompozytorami wiedeńskimi istnieje setki innych i to równie dobrych a nawet śmiem twierdzić, ze o wiele lepszych i bardziej ambitnych.

Równolegle więc, gdy wiedeńskie rytmy hasały sobie po ostrzeszowskim kinoteatrze trwały w Antoninie koncerty i recitale znanych polskich muzyków zwieńczonych ciekawym występem bułgarskiego pianisty Evgenima Bozhanova, który zdołał już zdobyć uznanie na całym świecie swoją interpretacją utworów muzycznych.

Oprócz niego Julia Kociuban, Marcin Zdunek, Aleksander Dębicz czy profesor od jazzu, Jakub Stankiewicz z zespołem. Słuchaczom przybliżono utwory polskich kompozytorów takich jak, Juliusz Zarębski, Fryderyk Chopin, Karol Szymanowski czy Aleksander Nowak, który specjalnie na zamówienie Festiwalu Radia Chopin skomponował utwór muzyczny.

Romantyczna fantazja i improwizacja, pod takim tytułem odbywał się ten cykl wykładów i potem koncertów, fantazja jako dowód, że każda, nawet dawna muzyka jest wciąż żywa i daje szerokie możliwości jej wykonawcom. Wszystkie programy były nagrywane dla Polskiego Radia i kto słucha stacji Radio Chopin( zachęcam poszukać w Internecie), mógł i będzie mógł je jeszcze nie raz usłyszeć.

I co ważne, następny podobny festiwal, trzeci z kolei, odbędzie się w przyszłym roku, już od 20 kwietnia. I tym razem przez siedem dni w pałacyku myśliwskim Radziwiłłów trwać będą koncerty. Może zatem, któraś z instytucji kulturalny naszego miasta zechce nawiązać kontakt z organizatorami Festiwalu w Antoninie i dla promocji muzyki, spróbuje zorganizować recital chociaż jednego z występujących tam artystów. Bo sztuka to nie tylko dogadzanie sobie łatwą i przyjemną muzyką wiedeńską, klaskanie i śmiech i spoglądanie po twarzach podobnie uradowanych, ale i poszukiwanie, zaduma, wszak muzyka oprócz doznań estetycznych powinna zachęcać także do myślenia. Podczas słuchania muzyki nie da się przecież uwolnić od nurtujących każdego z nas myśli; kim jesteśmy i jaka jest nasza rola w miejscu gdzie każdemu z nas przyszło żyć. Jest tam i awangarda i powrót do korzeni, wszak przecież już nasi przodkowie powiedzieli, że kto się nie rozwija ten się cofa.

Na szczęście nie wszyscy się cofają, przyglądając się rejestracjom zaparkowanych pod antonińskim pałacykiem samochodów dało się zauważyć, że ściągnęli tam melomani nie tylko z Ostrowa Wielkopolskiego czy Kalisza, ale i Kępna, Ostrzeszowa i nawet z odległego Wieruszowa. Dlatego zapraszam kolejnych zainteresowanych na następne cykl koncertów już 20 kwietnia w ramach festiwalu Radia Chopin, Chopin wokoło, którego imienia trwa ten zjazd miłośników muzyki poważnej. Wszak przecież to nasz narodowy kompozytor swoją obecnością temu wydarzeniu patronuje.

Jędrzej Kuzyn
Ten wpis został opublikowany w kategorii Felieton. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.